Najbliższe Imprezy

Archiwum

Ksiądz Infułat Ferdynand Machay

 Ksiądz Infułat Ferdynand Machay

Urodził się 4 maja 1889 roku w Jabłonce. Uczył się w gimnazjum w Trzcianie. Studia odbył w Budapeszcie. Jako człowiek mieszkający na terenie, podlegającym istotnym wpływom Węgier, szybko uległ madziaryzacji. O swoich korzeniach przypomniało mu w 1910 roku 500 lecie bitwy grunwaldzkiej obchodzone w Krakowie. Odtąd staje się gorącym orędownikiem Polski. W 1912 roku otrzymuje święcenia kapłańskie. W 1919 roku wziął udział wraz z Piotrem Borowym i Wojciechem Halczynem w delegacji do prezydenta Wilsona w sprawie włączenia do Polski ziem na których Orawy i Spisza. Pracował jako kapłan w Bukowinie i Lipnicy Wielkiej. W roku 1924 rozpoczął pracę w Krakowie. Zajmował się pracą charytatywną i redagowaniem pism katolickich. Działał naukowo.

Jako patriota został uhonorowany przez Prezydenta Mościckiego godnością senatorską. W czasie II wojny światowej prowadził szeroko zakrojoną akcję charytatywną wśród najbardziej potrzebujących. Od 1944 roku został mianowany arcyprezbiterem w Kościele Mariackim. Wniósł wielkie zasługi w dzieło odrestaurowania słynnego ołtarza Wita Stwosza. Niestrudzony patriota i duchowny zmarł 31 lipca 1967 roku, został pochowany na cmentarzu salwatorskim w Krakowie.

W okropnych latach okupacji niemieckiej przed jednym z przesłuchań, spodziewając się aresztowania, powiedział do żegnających go przyjaciół: Oświadczam, że nie mam długów, powiedzcie, gdy będzie potrzeba, że byłem wierny Kościołowi, a całe życie poświęciłem Polsce.
 
Włodzimierz Wnuk o nieprzeciętnej osobowości ks. inf. dr Ferdynanda Machaya stwierdza: Był nade wszystko kapłanem z najgłębszego powołania, z całej swej istoty. Jako działacz społeczno - narodowy mógł mieć i miał rzeczywistych adwersarzy, czy choćby ludzi sobie niechętnych, jako kapłan budził u wszystkich - także u innowierców, i niewierzących - głęboki szacunek, jeśli nie prawdziwą cześć. Łączył w sobie kapłań-stwo w najbardziej duchowym i kościelnym sensie tego słowa, wyciśnięte niejako na obliczu, w zachowaniu się, w całej strukturze psychicznej - ze stosunkiem do ludzi otwartym i bezpośrednim, zaangażowanym w ich sprawy bytowe, wychylonym ku ich osobistym czy rodzinnym troskom i dramatom, uczestniczącym w ich dolach i niedolach. Żarliwy kaznodzieja i duszpasterz, któremu żadna sprawa ludzka nie była obca, cieszył się powszechnym szacunkiem i miłością.
 
Do grona wybitnych Polaków II Rzeczypospolitej należy ks. dr Ferdynand Machay, jako wyjątkowa postać wśród duchowieństwa krakowskiego. Urodził się 04.05 1889 r. w Jabłonce, a zmarł 31.07.1967 r. w Krakowie. Definitywnie stał się Polakiem podczas uroczystości odsłonięcia  w Krakowie Pomnika Grun-waldzkiego w lipcu 1910 r. w 500-lecie zwycięskiej Bitwy pod Grunwaldem. W uroczystościach brał udział jako 21 letni student budapeszteńskiego seminarium.
 
Młody, niezwykle zdolny, zmadziaryzowany Orawiak staje się gorącym polskim patriotą, patriotą do bólu i łez, bo nadchodziły takie czasy, iż miał tego doświadczyć w nadmiarze. Droga do Polski wiodła go przez szkołę słowacką i węgierską. Seminarium duchowne ukończył w Budapeszcie i lepiej władał językiem madziarskim niż polskim. W 1912 roku przyjął święcenia kapłańskie, po czym sprawował funkcję wikarego w parafiach w Zázrivej i w Ružomberku. Jednocześnie w latach 1913 - 1914 był współpracownikiem "Gazety Podhalańskiej". W czasie I wojny światowej (1914-1918) był kapelanem w armii austro-węgierskiej.
 
Ksiądz z powołania stał się z serca i temperamentu działaczem narodowym, co oczywiście w skompli-kowanej sytuacji politycznej podczas i tuż po I wojnie światowej budziło zastrzeżenia i wątpliwości przeło-żonych kościelnych, a ze strony madziarskiej, a później także ze strony czeskich i słowackich nacjonalistów, prawdziwą nienawiść. Stanął ks. Ferdynand Machay na czele polskich działaczy narodowych, pragnących gorąco przyłączenia etnicznie polskiej ludności wsi orawskich i spiskich do niepodległej już Ojczyzny.
 
Społeczeństwu polskiemu znany jest fakt historycznego wyjazdu ks. Ferdynanda Machaya wraz z Wojciechem Halczynem i Piotrem Borowym jako delegacji Spiszą i Orawy do Francji w czasie Konfe-rencji Pokojowej w Wersalu w 1919 r. Wtedy to ks. F. Machay uzyskał posłuchanie u prezydenta Woodrowa Wilsona (28. prezydent USA .04.03.1913 -04.03.1921) zabiegając o przyłączenie Spisza i Orawy do Polski. Podróż do Francji ks. Ferdynand Machay opisał w publikacji Nasi gazdowie w Paryżu, która w 1919 r została wydana w Krakowie.
 
Mimo nadludzkich starań przyszło mu jednak zaznać goryczy porażki. W wyniku niekorzystnego dla Polski plebiscytu Konferencja Ambasadorów w dniu 28 lipca 1920 r. przyznała Polsce na Orawie tylko 14 gmin z ok. 16 tys. mieszkańców, a na Spiszu 13 gmin z ok. 8,5 tys. ludności, reszta przypadła Czecho-słowacji, w wyniku zręcznej polityki tego kraju.
 
Kapłan -bojownik o polskość Spisza i Orawy przez kilka lat pełnił obowiązki duszpasterskie na uko-chanej przez siebie ziemi orawskiej, w Bukowinie-Podszklu, a potem w Lipnicy Wielkiej, gdzie probosz-czem był jego starszy brat Karol.
 
W 1920 r. opublikował broszurę Sprawa słowacka i następną pozycję tj. Wesele w Jabłonce na Orawie. Najbardziej znany pamiętnik Moja droga do Polski został wydany w Lipnicy Wielkiej 30.05.1922 r.
 
Młody ksiądz imponował nie tylko politycznym temperamentem, ale wykazał również niezwykłe zdolności ogólne, zwłaszcza językowe. Uzyskał stypendium z Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświece-nia Publicznego i udał się na studia do Paryża. Z powodzeniem zaangażował się we Francji w działalność duszpasterską wśród licznej polskiej emigracji zarobkowej, zwłaszcza wśród robotników rolnych.
 
Do Polski powrócił ks. Ferdynand Machay w roku 1924 i od tego czasu na stałe związał się z Krako-wem. Został sekretarzem Ligi Katolickiej oraz naczelnym redaktorem krakowskiego tygodnika diecezjalnego Dzwon Niedzielny (1925-29). Dużo w tym okresie pisał, prowadził ożywioną działalność charytatywną, pełnił funkcję pisarza Banku Pobożnego i kapelana w Arcybractwie Miłosierdzia, owym dziele ks. Piotra Skargi, organizacji niezwykle przez stulecia zasłużonej w dziele łagodzenia skutków nierówności społecznej. Działalność charytatywna była zresztą jedną z jego najważniejszych pasji do końca życia, a zdominowała je w czasie okupacji hitlerowskiej.
 
Inną pasją ks. Ferdynanda Machaya stała się praca naukowa. W 1928 r. opublikowana została praca Honorni Orawiacy jako próba ukazująca charakter swoich rodaków. Pogłębiał studia w Monachium, Gladbach, Mediolanie i Paryżu, gdzie w roku 1930 uzyskał doktorat w Instytucie Katolickim w Paryżu na podstawie pracy pt. Rozwiązywanie kwestii społecznych Ukazały się kolejno jego głośne dzieła: Rozwiązanie sprawy społecznej w ramach Akcji Katolickiej (1931), Zadania duszpasterskie świeckich (1932), Dogmatyczne podstawy Akcji Katolickiej (1934).
 
Należąc do Rady Społecznej powołanej przez Kardynała Augusta Hlonda był ks. dr Ferdynand Ma-chay wielkim zwolennikiem opracowania i wprowadzenia w życie społecznego programu Kościoła katolic-kiego, dostosowanego do potrzeb czasu i oczekiwań społeczeństwa polskiego. Głosił konieczność pracy nad poprawą doli materialnej robotników, domagał się rozszerzenia ubezpieczeń społecznych i mocno popierał idee związków zawodowych.
 
Od grudnia 1937 r. do października 1944 r. był proboszczem w parafii Najświętszego Salwatora na Zwierzyńcu z siedzibą w Klasztorze Sióstr Norbertanek w Krakowie.
 
W 1938 r. ks. Ferdynand Machay został mianowany senatorem Rzeczypospolitej przez prezydenta Mościckiego w ramach Akcji Katolickiej.
 
Pracę ks. Ferdynanda Machaya docenił Abp. Adam Sapieha, szczególnie tę w obronie Narodu i Ko-ścioła podczas II Wojny Światowej, w tragicznych latach okupacji hitlerowskiej. Według ks. Przybyszew-skiego ks. F. Machay utrzymywał wówczas kontakty z Rządem Rzeczypospolitej na Uchodźstwie, przyj-mował emisariuszy rządowych, mógł pełnić funkcję łącznika pomiędzy Rządem Rzeczypospolitej na Uchodźstwie a Abp. Adamem Sapiehą.
 
Odwagę i bohaterstwo ks. Ferdynanda Machaya należy podkreślić w obliczu tego co spotkało od hitle-rowców jego siostrę Józefę i szwagra Emila Mików, którzy działali w ruchu oporu Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej.
 
Józefa i Emil Mikowie zostali aresztowani z 03 na 04 maja 1941 r. Emil Mika zginął 07 listopada 1941 r. w Oświęcimiu. Józefa Mikowa z d. Machay zginęła 14 października 1942 r. po wielomiesięcznych tortu-rach, które ją nie złamały i nie wydała nikogo. W trakcie uwięzienia, gdy tylko ks. Ferdynand Machay do-wiedział się o gruźlicy siostry pisał co tydzień list do komendanta z prośbą o przekazanie, by spokojnie mogła umrzeć wśród swoich. Po śmiertelnym zastrzyku z fenolu, który zadał Józefie Mikowej gestapowiec został ks. Ferdynand Machay powiadomiony o jej śmierci w dniu 20 października 1942 r. przez dwóch gesta-powców. Przybyli oni na salwatorską plebanię doręczając zaświadczenie zgonu i zezwolenia na jej pogrzeb, co było w tamtych czasach wydarzeniem bez precedensu. Jeden powiedział: das war eine harte Frau (to była twarda kobieta) a drugi potwierdził: das war eine sehr starke Frau (tak to była bardzo mocna kobieta). Józefa Mikowa została pochowana na cmentarzu Salwatorskim we wspólnym grobie 22 października 1942 r., w którym później również położono m.in. ks. infułata F. Machaya. Tłumy zebranych krakowian w milczeniu żegnały bohaterkę oddając Jej hołd jako Męczennicy za Sprawę Narodową. Ks. Ferdynand Machay oddał jej ostatnie posługi, wypełniając w ten sposób braterski, kapłański obowiązek i również w imieniu rodziny oraz polskich patriotów nad grobem przemówił: "Boże przyjmij do swej wiekuistej chwały duszę mej siostry, we łzach oczyszczoną, w cierpieniu uświęconą i rozognioną dobrem."
Głos łamał mu się z rozpaczy, odrętwiała ręka nie mogła utrzymać kropidła. Natomiast Eugeniusz młodszy brat Józefiny, spazmatycznie łkając, oparł czoło o wieko trumny i wołał: "Siostro najmilsza, zawsze byłaś dla wszystkich ukojeniem, radością i uśmiechem! Otrzyj i teraz moje łzy, ucisz mój ból..."
 
Ks. Ferdynand Machay miał zawsze szerokie kontakty z przedstawicielami polskiej nauki, kultury i sztuki. Pomimo tych doświadczeń rodzinnych w ponurych latach okupacji udzielał wszechstronnej pomocy inteligencji, rodzinom aresztowanym, więzionym, chorym, bezdomnych. Rozwinął szeroką akcję charyta-tywną. Zlecał m.in. tłumaczenia książek z obcych języków, wykonania religijnych utworów muzycznych, konserwację lub malowanie obrazów. Pomoc charytatywną dla mieszkańców Krakowa i Zwierzyńca organi-zował w myśl słów Miłość Chrystusa nie zna granic". Udzielał także ofiarnej i skutecznej pomocy żydom śmiertelnie zagrożonym przez nazizm niemiecki. Proszącym o to udzielał sakramentu Chrztu św., wydawał metryki i inne dokumenty niezbędne do przeżycia. Wiele osób żydowskiego pochodzenia ukrywało się na terenie zwierzynieckiej parafii, a za tę działalność groziło aresztowanie i śmierć. Ks. Ferdynand Machay był kilkakrotnie przesłuchiwany przez gestapo. Przed jednym z przesłuchań, spodziewając się aresztowania, powiedział do żegnających go przyjaciół: "Oświadczam, że nie mam długów, powiedzcie, gdy będzie po-trzeba, że byłem wierny Kościołowi, a całe życie poświęciłem Polsce".
 
Tadeusz Kudliński, w swojej książce pt. Młodości mej stolica tak wspomina ks. Ferdynanda Ma-chaya. ...Nawiasem mówiąc mieliśmy w Krakowie czerwonego księdza w osobie ks. Ferdynanda Machaya, który uprzedzał swymi poglądami społecznymi nasze czasy, a głosił je publicznie z ambony, z trybuny i w druku. Znał go i czcił cały Kraków. W sprawach religijnych i kościelnych był prekursorem reformy Va-ticanum Secundum.
 
Nigdy i przed nikim nie ukrywał prawdy, którą też rąbnął z dobroduszną bezceremonialnością prosto w oczy. Ogromnej statury, wesoły i rubaszny niejednego wprowadził w zakłopotanie. Kiedy na jakimś zebraniu ktoś rozpędził się w dyskusji antyklerykalnej i speszył się zauważywszy wśród zebranych szanowną postać księdza Machaya - ten uspokoił go jowialnie Mów pan spokojnie dalej. Większego antyklerykała, ode mnie nie znajdzie w całym Krakowie.
 
W październiku 1944 r. Abp Adam Sapieha mianował ks. Ferdynanda Machaya archiprezbiterem ba-zyliki Mariackiej, a następnie dziekanem Krakowa i prałatem domowym Ojca św. Piusa XII. Z ramienia ks. Abp. Adama Sapiehy kierował najpierw Ligą Katolicka, a następnie Akcją Katolicką.
 
Prałatówka przy ul. Szpitalnej, w której długie lata mieszkał ks. inf. dr Ferdynand Machay, stała się azylem dla Orawiaków uczących się i studiujących w Krakowie. Bo choć z pozoru porwał go wielki świat, nigdy nie przestał być przede wszystkim Orawiakiem, nigdy nie przestał interesować się Orawą. Miłość do ludu orawskiego i rodzinnej orawskiej ziemi kazała mu zapomnieć o niewdzięczności jednostek, o nienawiści jakiej bywał obiektem ze strony tych, których kochał i o których dobro walczył. Niósł Orawie i Orawiakom pomoc w chwilach najtrudniejszych, interweniował w sprawach z pozoru beznadziejnych. Był wielkim ambasadorem ziemi orawskiej nie tylko w Krakowie, ale w całej Polsce. Zasługi jego w tym względzie, choć ogromne jednocześnie nie zbyt znane. Cenił sobie nie rozgłos, ale skuteczność działań.
 
Oczkiem w głowie mariackiego proboszcza ks. Ferdynanda Machaya stała się Bazylika Mariacka, od-nowił polichromię Jana Matejki, za jego to m. in. staraniem ołtarz Wita Stwosza po odnowieniu na Wawelu wrócił w 1957 r. na swoje miejsce w kościele Mariackim. Dbając o zabytki, nigdy nie zapomniał o ludziach cierpiących. W latach pięćdziesiątych powołał przy parafii pielęgniarstwo domowe dla obłożnie chorych bez opieki. Jego złoty jubileusz święceń kapłańskich w 1962 r. stał się okazją do wielkiej społecznej manifestacji szacunku dla wybitnego przedstawiciela polskiego kleru.
 
Ks. infułat dr Ferdynand Machay zmarł 31.07.1967 r. i został pochowany na Salwatorskim cmentarzu obok wspomnianej siostry Józefy Mikowej, braci ks. Karola i biologa Eugeniusza. W jego pogrzebie i zło-żeniu zwłok uczestniczyły tysiące krakowian, o którym na pogrzebie kardynał Karol Wojtyła późniejszy Pa-pież Jan Paweł II powiedział m. in. " iż był bez przesady historyczną postacią. Znał go i czcił cały Kraków. Gustaw Holoubek wspominał: Wszyscy, nie tylko parafianie, znali księdza Machaya, bo i mówił pięknie, i był człowiekiem nadzwyczajnym, jednym z tych, którzy dawali świadectwo wiarygodności. Prosty, bezpośredni, kropił stół i nas wszystkich święconą wodą, siadał, pił wódeczkę, zapraszał na nabożeństwo w pierwszy dzień świąt i rozmawiał tak, jakby znał nas od lat. Tymczasem był kimś więcej niż proboszczem, aż boję się powiedzieć kim.
 
Warto przytoczyć trafne słowa Włodzimierza Wnuka, słowa stanowiące rodzaj podsumowania nie-przeciętnej osobowości ks. infułata dr Ferdynanda Machaya, bez wątpienia najwybitniejszego Orawiaka wszystkich czasów:"Był nade wszystko kapłanem z najgłębszego powołania, z całej swej istoty. Jako działacz społeczno - narodowy mógł mieć i miał rzeczywistych adwersarzy, czy choćby ludzi sobie niechętnych, jako kapłan budził u wszystkich - także u innowierców, i niewierzących - głęboki szacunek, jeśli nie prawdziwą cześć. Łączył w sobie kapłaństwo w najbardziej duchowym i kościelnym sensie tego słowa, wyciśnięte niejako na obliczu, w zachowaniu się, w całej strukturze psychicznej - ze stosunkiem do ludzi otwartym i bezpośrednim, zaangażowanym w ich sprawy bytowe, wychylonym ku ich osobistym czy rodzinnym troskom i dramatom, uczestniczącym w ich dolach i niedolach". Ks. Ferdynanda Machaya uczczono w Krakowie przez nazwanie jego imieniem ulicy.

Natomiast wdzięczni swojemu proboszczowi parafianie Dzielnicy Zwierzyńca w Krakowie ufundowali tablicę, którą wmurowano w wewnętrzną stronę muru okalającego kościół Najświętszego Salwatora. Od-słonięcie i poświęcenia tablicy dokonał w dniu 16 października 2004 r. biskup Adam Małysiak. Na tablicy znajduje się napis: PAMIĘCI KSIĄDZA INFUŁATA FERDYNANDA MACHAYA PROBOSZCZA PARAFII ZWIERZYNIECKIEJ W LATACH 1937-1944 UR. W 1889 NA ORAWIE ZM. W 1967 W KRAKOWIE WYBITNEGO KAPŁANA, SPOŁECZNIKA ODDANEGO OBROŃCY POLSKOŚCI, OPIEKUNA WIĘZIONYCH, UBOGICH I CHORYCH. MIESZKAŃCY ZWIERZYŃCA

Fundatorem tablicy jest Zwierzyniecki Komitet Obywatelski z inicjatywy mgra Andrzeja Skrzyńskiego. Projekt tablicy wykonało Liceum Plastyczne w Krakowie. Natomiast w Jabłonce w dniu 02 czerwca 2006 r. odbyła się uroczystość nadania Gimnazjum w Jabłonce imienia ks. infułata Ferdynanda Machaya.
 
Niech wyrazicielem naszych uczuć będzie wielki poeta orawski dr Emil Kowalczyk, który najpełniej uchwycił istotę postawy Ks. infułata dr Ferdynanda Machaya:

Infułacie od Panny Maryje
có nie traciółeś nadzieje
na dródze prowdy
i zycio
Idyme
za Tobom

 
Kończąc ten artykuł pragnę oświadczyć, że postaram się, by krzywdy czynione ks. inf. dr Ferdynandowi Machayowi w encyklopedii internetowej Wikipedia były uwidocznione tam jak najkrócej. Równocześnie bardzo proszę, by po mojej śmierci, znalazły się osoby, które tego dopilnują.

mgr inż. Franciszek Janowiak

Copyright © Orawskie Centrum Kultury 2014 | Wszystkie Prawa Zastrzeżone.