Najbliższe Imprezy

Archiwum

Orawscy płóciennicy

 Trudne warunki gospodarcze, klimatyczne Górnej Orawy zawsze zmuszały jej mieszkańców do poszukiwania zarobku daleko poza rodzinnym domem w obcych, odległych krajach. Toteż ciągła walka z przeciwnościami losu i bój o przetrwanie, nauczyły Orawiaków pracowitości, umiłowania tej skalistej, „ciężkiej” ziemi, a zarazem niesamowitą zdolność szybkiego „odnajdywania siebie” w innych społeczeństwach i kulturach.

Problemem braku pracy w podbabiogórskich dziedzinach ciągle nam towarzyszyły, bo Orawcy stale muszą wędrować za pracą po świecie. W dzisiejszych czasach wielu młodych ludzi wyjeżdża nie tylko w głąb Polski, ale również do Niemiec, Austrii, Włoch czy Stanów Zjednoczonych. W przeszłości również musieliśmy szukać „chleba” poza Orawą. Przykładem tego są właśnie „platenicy” czyli płócienniczy którzy trudnili się rozwożeniem płótna po całej monarchii Austro-Węgierskiej.

 Na Orawie bardzo popularna była uprawa lnu. W XVIII i XIX wieku roślina ta nabrała poważnego znaczenia w życiu tutejszego ludu. Przędzeniem lnu i tkaniem płótna zajmowali się niemal wszyscy zarówno dorośli jak i dzieci. Zwoje gotowego płótna w stanie surowym i motki przędzy sprzedawano w niedziele oraz święta koło kościołów w Jabłonce czy Orawce przez tzw. „plateników” – Płócienników. Ocenia się, iż na Orawie wyprodukowano do dwóch milionów metrów płótna rocznie, co stanowiło istotny potencjał tego regionu.

Wokół produkcji płótna powstała jakby pewna specjalizacja jego bielenia. W Jabłonce zajmowali się tym mieszkańcy osiedla Dzikich z czym związane są nazwiska Dziubków, Lipowskich. Skupowali oni ogromne ilości płótna, a następnie prali je w rzece młócąc cepami. Później rozkładali je nad potokiem Borowym, polewając je wodą, susząc w słońcu i czuwając przy nim w nocy. Całe więc łąki nad tym potokiem pokryte były białym płótnem, który skupował potem kupiec z Jabłonki Rafael Tandlich. Mieszkał on w centrum wsi we własnym zajeździe zwanym „Pańską Karczmą”.

Wzrastające zapotrzebowanie na płótno, m.in. dostarczane do wielkich farbiarni w Borowie, Slanicy i Kieżmarku, powodowało skupywanie go na większych terenach, nie tylko na Orawie, ale także na Podhalu i w Małopolsce Niżnej. Ponieważ na Węgrzech wzrastało zapotrzebowanie na płótno farbowane, zaczęły powstawać farbiarnie i maglownie. W niektórych wsiach jak Lipnica Wielka, czy Orawka przetrwały one aż do pierwszej wojny światowej. W Orawce znajduje się przy kościele  budynek byłej farbiarni. Wysyłka większych ilości towarów, farbowanie i maglowanie płótna wymagało większych inwestycji, na co mogli zdobyć się tylko bogatsi przedsiębiorcy.

Istnieli tzw. „gazdowie”, którzy skupowali duże ilości płóciennych materiałów oraz „kupcy”- najmujący się do rozwożenia płótna po różnych targach węgierskich. Otrzymali oni od Marii Teresy patent gwarantujący im wolność uprawiania tego zawodu. Płóciennicy wybierali się w dalekie strony początkowo pieszo, niosąc swój towar na plecach. Jednak później, gdy stan dróg i bezpieczeństwa poprawił się, zaczęli rozwozić płótno wozami. Po Nowym Roku w lutym lub marcu wyjeżdżały z Orawy długie ciągi wozów na południe, sprzedawszy towar z początkiem grudnia wracano do domów. Jeździli oni nie tylko po węgierskich miastach, ale także poza granice cesarstwa do Rumunii, Rosji, na Bałkany, do Małej Azji, a nawet ślad ich odkryto w Egipcie koło Aleksandrii.

 Ludwik Pietrusiński w opisie Pt. „ Podróże przejażdżki i przechadzki po Europie” wydanej w 1845 r. zachwycał się odwagą i przedsiębiorczością orawskich płócienników. W książce Antona Habovśtiaka „ Oravci o swojej minulosti” jest fragment wspomnienia Jana Kubania z Usti nad Oravou: „ Dwanaście lat miałem, kiedy zacząłem płóciennikować. Chodziłem do Baćki z Płóciennikiem Galosom pochodził z Zubrohlavy, a jego ojciec z Osady. Poszedłem pierwszy rok do Baćki, teraz jest to w Jugosławii. Główne miasto tam jest Sobotica. (…) Najgorzej mi było, gdy byłem pomocnikiem. Chodziliśmy wtedy po Węgrzech, do Rumunii, dużo tam wycierpieliśmy. Gdy były wielkie zimy, spaliśmy w sieni, a niekiedy nawet przy wodzie. Trzeba było pilnować towaru. A kiedyśmy się rano obudzili byliśmy pokryci śniegiem.”

Handel płótnem doprowadził wielu ludzi do wzbogacenia się i stworzenia społeczno – ekonomicznej elity. Przejawem tego było budowanie przez nich murowanych domów o specyficznym stylu grubych murów, łukowym sklepieniu. Samodzielni płócienniczy ubierali się nawet z miejska, różniąc się od pozostałych mieszkańców wsi. Główne zyski z handlu płótnem czerpały wsie w powiecie namiestowskim, jednakże w miejscowościach powiatu trstyńskiego, takich jak Lipnica Wielka, Orawka i Jabłonka znajdziemy przykłady materialnego wzbogacenia się w postaci murowanych domów. Początkiem końca handlu płótnem na Orawie były zarządzenia węgierskie, które pozwalały działać tylko kupcom koncesjonowanym, albo wytwórcom. W związku z tym po roku 1890 część handlarzy zaprzestała działalności, część przeszła do stanu kupieckiego. Rozwój przemysłu i upadek lokalnych farbiarni ostatecznie zniszczył handel płótnem, choć uprawa lnu i konopi na tym obszarze była jeszcze kontynuowana.

Marcin Kowalczyk

Copyright © Orawskie Centrum Kultury 2014 | Wszystkie Prawa Zastrzeżone.